Pierwszy wiosenny punkt zdobyli dziś piłkarze puławskiej Wisły. Grający dziś w roli gospodarzy spotkania w Gołębiu puławianie bezbramkowo zremisowali z Hetmanem czym sprawili malutkie uśmiechy na twarzach kibiców, którzy zjawili się na trybunach obiektu przy Sportowej 9.
Puławianie przystępowali do dzisiejszej gry osłabieni. Z powodu chorób niedostępni do gry byli Piotr Waszczyński oraz Antoni Zagodzon. Z tego powodu okazję do debiutu otrzymał 16 letni Denis Nosenko. Po stronie nominalnych gości też brakowało kilku graczy między innymi Bartłomieja Kursy, Norberta Myszki czy Rafała Gizińskiego.
Puławianie pamiętali to co wydarzyło się w Gołębiu jesienią i dziś na boisko wyszli bardziej uważni. Co prawda podopieczni trenera Damiana Dzido mieli przewagę to jednak wiślacy mądrze się bronili i nie dopuszczali do groźnych okazji. Jedną z nich zmarnował aktywny dziś Bartłomiej Capała, który trafił w dobrze spisującego się Jakuba Adamczyka a kilka minut później Piotr Ćwik, który uderzył zza pola karnego, ale Adamczyk wyciągnął się jak długi i odbił na rzut rożny zmierzającą piłkę na rzut rożny.
W 30 minucie gry przykrej kontuzji doznał wychowanek Wisły Krystian Kusal, który w walce z jednym z wiślaków nieszczęśliwie upadł i asyście służb medycznych musiał opuścić plac gry. W końcówce w niezłej sytuacji pomylił się wyraźnie Capała i po pierwszych 45 minutach przy Sportowej mieliśmy remis.
Po zmianie stron aktywniej zagrali wiślacy, którzy kilkukrotnie zatrudnili Daniela Pielachę. Niestety uderzenia młodych puławian były zbyt lekkie i nie sprawiały problemów bramkarzowi Hetmana. W 75 minucie gry w poprzeczkę bramki Adamczyka z rzutu wolnego uderzył Ćwik a kilka sekund później najlepszą okazję na otwarcie wyniku mieli puławianie. Po błędzie obrony Hetmana sam na sam z Pielachą wyszedł Wiktor Trancyngier, ale piłka ku rozpaczy fanów Wisły odbiła się od wewnętrznej części słupka i wyszła w pole gry. W odpowiedzi kolejną okazję po podaniu Sławomira Kłysa zmarnował Ćwik a w doliczanym czasie gry doszło do prawdziwego oblężenia bramki Jakuba Adamczyka. Na szczęście bramkarz Wisły oraz stojący na linii bramkowej Jakub Kucharuk zdołali zatrzymać piłkę przed linią i po nerwowej końcówce pierwszy punkt pojechał do Puław.
Mamy nadzieję, że dla puławskiej młodzieży będzie to prawdziwy przełom i kolejne spotkania będą z następnymi punktami. Już w sobotę 2 maja wiślacy udadzą się do Poniatowej na mecz ze Stalą.
A po co ta ironia? Młodzież zagrała serduchem i zdobyła punkt. To źle? Od czegoś trzeba zacząć. Wiadomo, że jest ciężko, ale nikt nie mówił że będzie inaczej. Punkt jest punktem.
Każdy może komentować, ale nie każdy musi. Serwis wislapulawy.pl nie ponosi odpowiedzialnosci za treść powyższych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania i redagowania komentarzy nie zwiazanych z tematem, zawierajacych wulgaryzmy, reklamy i obrażajacych osoby trzecie. Zapoznaj się z zasadami serwisu.