312 dni tyle musieli czekać kibice oraz zawodnicy puławskiej Wisły na wygraną Dumy Powiśla w lidze. Na szczęście udało się to w Poniatowej, gdzie podopieczni trenera Michała Chwiszczuka pokonali LKS Poniatowa Wieś 4:1. Duży wkład w wygraną miał 39-letni Adrian Paluchowski, który trafił dziś dwa razy i tym samym pokonał barierę 50 bramek dla puławskiej Wisły.
Ekipa Dumy Powiśla do Poniatowej udawała się z obawami, bowiem z różnych powodów do gry niezdolni byli Michał Bicki, Anton Goncharczuk, Karol Pomorski, Bartłomiej Kruk, Sławomir Radzikowski oraz Rafał Giziński. Gospodarze do dzisiejszego spotkania podchodzili natomiast po wygranym pierwszym spotkaniu z GSKS-em Leokadiów i w niedzielne przedpołudnie chcieli zdobyć kolejne 3 oczka.
Rozgrywane na bocznym boisku OSIR-u w Poniatowej spotkanie rozpoczęło się idealnie dla Wisły. Już w 4 minucie spotkania Bartek Polak idealnie dograł futbolówkę z rzutu rożnego na głowę Adriana Paluchowskiego a ten pokazał, że mimo 39 lat nadal potrafi trafiać do siatki rywali,
Kolejne minuty to wiele walki z obu stron, ale w 26 minucie gry liczna widownia z Puław mogła znów się cieszyć. Znów w roli głównej wystąpił duet Polak -Paluchowski i ten drugi po dograniu dostawił nogę i pokonał Kamila Królikowskiego.
Niestety radość z dwubramkowego prowadzenia trwała minutę, bowiem chwilę później po mocnym wykopie Królikowskiego piłka trafiła do Mateusza Siekierki, który z bliska pokonał Jakuba Błonkę.
W 35 minucie gry mieliśmy pierwszą kontrowersję sędziowską. W polu karnym faulowany był Filip Niezabitowski, jednak Piotr Kasperski z Opola Lubelskiego kazał grać dalej. Pięć minut później wiślacy powinni prowadzić 3:1. Kapitalną akcją popisał się Jan Wankiewicz, który wpadł w pole karne LKS-u, ale uderzył w słupek a dobijający futbolówkę Jan Niezabitowski uderzył z kilku metrów nad poprzeczką.
Po zmianie stron podopieczni trenera Chwiszczuka szybko mogli wyjść na dwubramkowe prowadzenie. W 55 minucie strzelili oni prawidłową bramkę, ale asystent Piotra Kasperskiego Maciej Komendarski z niewyjaśnionych do tej pory przyczyn podniósł chorągiewkę i pokazał spalonego. Była to bardzo dziwna i kontrowersyjna decyzja, bowiem z trybun wydawało się, że bramka padła jak najbardziej prawidłowo.
Na bramkę kibice Dumy Powiśla czekali do 65 minuty gry, kiedy z prawej strony futbolówkę do swojego brata Jana dograł Filip Niezabitowski i ten pierwszy pokonał wślizgiem Królikowskiego. Chwilę później puławianom gało się lżej, bowiem ciśnienia nie wytrzymał Jakub Dobrowolski, który otrzymał drugą żółtą a w konsekwencji czerwoną kartkę.
W końcówce wynik ustalił po ładnej dwójkowej akcji z Jakubem Bulzackim Jan Wankiewicz i jasne stało się, że 3 oczka pojadą do Puław.
Po końcowym gwizdku w ekipie Wisły nie brakowało radości. Puławianie pokazali wiele charakteru i serca do walki wygrali ten mecz. Mamy nadzieję, że na kolejną wygraną nie będziemy musieli czekać kolejnych 300 dni. Już w niedzielę do Puław przyjedzie zespół Żyrzyniaka.
Cieszy wygrana. Dzięki Paluchowski(mogłeś oglądać a musisz się pocić).Dzięki wszyscy, którzy wspierają Wisłę. Mam nadzieję, że znajdą się sponsorzy, dopiszą kibice i za 5-6 lat Wisła znów na swoim poziomie - II liga.
PS. Fajnie, że mecze na głównej płycie! (Miastowe rajce pozwoliły?)
Każdy może komentować, ale nie każdy musi. Serwis wislapulawy.pl nie ponosi odpowiedzialnosci za treść powyższych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania i redagowania komentarzy nie zwiazanych z tematem, zawierajacych wulgaryzmy, reklamy i obrażajacych osoby trzecie. Zapoznaj się z zasadami serwisu.