Kolejne 3 oczka na swoim koncie zapisali dziś piłkarze puławskiej Wisły. Puławianie pokonali dziś po trudnym spotkaniu w Janowcu Serokomlę 5:1 i umocnili się na trzecim miejscu w tabeli. Co ważne wiślacy ostatni raz trzy spotkania z rzędu wygrali przeszło dwa lata temu.
Do pobliskiego Janowca wiślacy udawali się z niepokojem, bowiem Serokomla prowadzona przez byłego wiślaka Rafała Dryka sprawiła dobre wrażenie w Dęblinie gdzie grając w osłabieniu zremisowała 0:0. Trener Michał Chwiszczuk nie mógł dziś skorzystać z Jakuba Mączki i w wyjściowym składzie Dumy Powiśla zastąpił go Paweł Bulzacki. W wyjściowym składzie zagrał także debiutujący w naszych barwach Jakub Bojanowski, który zmienił Kamila Kusyka.
Pierwsze minuty rozgrywanego przy dopingu kibiców Dumy Powiśla to przewaga Wisły, ale bez klarownych okazji. Co więcej gospodarze mogli w 17 minucie objąć prowadzenie, ale strzał Mateusza Plisa poszybowało nad bramką Jakuba Błonki.
W 22 minucie gry znów tylko odważna postawa bramkarza Wisły zapobiegła utracie gola po szarży Marka Pydy. Na szczęście dwie minuty później piłkarskie szczęście dopisało Dumie Powiśla. Długie podanie z głębi pola minęło wychodzącego z bramki Bartłomieja Gajdę a formalności do pustej bramki dopełnił Jan Niezabitowski.
Kolejne minuty to ku zaskoczeniu fanów Wisły okazje dla Serokomli. Mądrze grający gospodarze mogli wyrównać za sprawą Alberta Kusia jednak Błonka znów nie dał się pokonać. Co więcej w 42pO minucie Adrian Paluchowski trafił na 2:0. Tym razem Paluch otrzymał piłkę od Filipa Mitury i strzałem w długi róg nie dał szans bramkarzowi z Janowca.
Po zmianie stron gospodarze ruszyli do ataków. W 50 minucie w poprzeczkę uderzył Bartłomiej Wiewiórka a kilka minut później Paweł Wolszczak, ale i tym razem wiślakom dopisało szczęście. W 59 minucie gry puławianie prowadzili już 3:0. Filip Niezabitowski idealnie dograł piłkę z lewej strony do Paluchowskiego a ten pokonał Gjadę. Mimo trzybramkowej straty gospodarze nie rezygnowali. Kilka minut później piłka przypadkowo trafiła w rękę jednego z puławian i Piotr Kaniowski mimo, ze pierwotnie puścił grę po konsultacji ze swoim asystentem podyktował rzut karny. Do jedenastki podszedł Marek Pyda i pewnym strzałem nie dał szans Błonce.
Na szczęście mimo nerwów wiślacy utrzymali prowadzenie, a w 77 minucie trafili do bramki rywali czwarty raz. Tym razem jedenastkę podyktowaną po faulu na Janie Niezabitowskim wykorzystał Adrian Paluchowski. W końcówce Gajdę strzałem z bliska pokonał Jakub Bulzacki i najwyższa w sezonie wygrana Wisły stała się faktem.
Puławianie już w niedzielę 13 września zmierzą się na stadionie MOSIR-u z GLKS-em Michów. Początek spotkania o 16:00
Każdy może komentować, ale nie każdy musi. Serwis wislapulawy.pl nie ponosi odpowiedzialnosci za treść powyższych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania i redagowania komentarzy nie zwiazanych z tematem, zawierajacych wulgaryzmy, reklamy i obrażajacych osoby trzecie. Zapoznaj się z zasadami serwisu.