#1 |
dnia 14/04/2024 14:13 napisał:
Można przegrać, bo to normalne w sporcie, ale na litość boską, nie w taki sposób. Z drugiej strony, jak przeciwnik, który przez 85 min. gra piach, ale ma fuksa chociaż przez 5 min., to też nie wygrasz, żebyś się zesrał. Panie trenerze, Skała to super zawodnik, ale moim zdaniem, nie powinien grać, jako środkowy obrońca. Za dużo pkt. straciliśmy na wiosnę po jego błędach i karnych.
#2 |
dnia 14/04/2024 18:26 napisał:
Niestety możesz grać dobrze czy bardzo dobrze, ale liczy się to co w sieci. Do przerwy mogło być 2:0, po przerwie już 3:0 i pewnie byśmy rozmawiali inaczej. Nie udało się a Kotwica pokazała siłę ławki. Myślę, że każdy w Puławach chciałby mieć na ławce Kozłowskiego, Cywińskiego, którzy wchodzą i odmieniają przebieg meczu. Grać musimy dalej.
#3 |
dnia 15/04/2024 15:06 napisał:
Wisła, na 28 meczów w bieżącym sezonie, aż w 18 była na prowadzeniu (to najlepszy wynik w lidze). Z tego wygrała 7 meczów (to najgorszy wynik w lidze). Dla porównania 2 ostatnie teamy w tabeli mają: Sandecja 11 na 7 a Stomil 11 na 8. Tylko w wiosennych 9 meczach prowadziliśmy aż 7 razy, a wygraliśmy zaledwie 2. Generalnie porażające jest to, jak ciężko musimy pracować na bramki, a jak łatwo lub wręcz frajersko je tracimy. Wzorcowy przykład to mecz z Kotwicą. Porażka w tym meczu to nie koniec świata. Gdybym nie widział tego meczu, to powiedziałbym, ok, nie udało się, wszystko zgodnie z planem, ta porażka była wkalkulowana. Pomijam nawet fakt (qrwa jestem spokojny), że Kotwica nie wygrała na wiosnę z żadną drużyną, która walczy z nami o utrzymanie: Jastrzębie 1-3, Lublin II 1-2, Skra 0-1, Grudziądz 0-0, Lech II 1-2). Niestety widziałem ten mecz i szlag człowieka trafia, kiedy widzi, jak gość (z nr 4) przy rzucie rożnym wbiega sam między 6 (sześciu) Wiślaków (dwóch z nich jest o 10 cm wyższych od niego) i wygrywa główkę, przy tym ma tyle fuksa, że piłka odbija mu się od tyłu głowy i wpada przy dalszym słupku, gdzie może ktoś powinien stać. Można powiedzieć - śmierdzący fart, który do dziś czuć nad stadionem w Puławach. To nie pierwszy mecz Wisły, w którym po stracie bramki zespół dostaje paraliżu. W Stalowej po wyrównaniu Stali ledwo dojechaliśmy do przerwy, w Bytomiu w końcówce meczu to samo, z Sandecją podobnie a teraz Kotwica. Przed nami bardzo trudny mecz, którego nie możemy przegrać (jeśli już, to tylko 1 bramką). Pawlak, Kędzierski i Linowski znają pół naszej drużyny na wylot i niczym ich nie zaskoczą: Puton, Klichowicz, Kargulewicz, Janicki, Flak, Wiech, Skałecki. Wzór bez zmian: 33+6+5=44. 6 pkt. w domu będzie ciężko zdobyć, oby udało się 3 (nie liczcie na Pogoń) a 5 pkt. na wyjazdach? Liczę głownie na wyjazdy, te do Grudziądza, Stężycy i Lubina. Wszystko wskazuje, że wiosna będzie bardzo ciężka dla pikawy.
#4 |
dnia 16/04/2024 12:49 napisał:
Wisła w 2. lidze po 28 meczach w sezonie (sezon, pkt., miejsce w tabeli):
15/16-49, 3. baraże
12/13-45, 5.
22/23-44, 6. baraże
13/14-42, 6.
14/15-38, 11.
21/22-36, 11.
11/12-34, 10.
23/24-33, 14. teraz
17/18-33, 15. spadek
#5 |
dnia 17/04/2024 15:01 napisał:
Przegrana z Kotwicą to 100. porażka Wisły w rozgrywkach 2. ligi (3. poziom, wcześniej gr. wschodnia i eWinner), a więc musiało być z przytupem. Obecny bilans to 296 meczów (nr 300 będzie w Lubinie), 406 punktów (400 pękło w Bytomiu, 2-2 z Polonią), 105-91-100, bramki: 403-368 (400 - Kamil Kumoch z Olimpią Elbląg).
#6 |
dnia 17/04/2024 16:36 napisał:
Galu może zaczniesz wysyłać to na meila redakcyjnego to będziemy publikowali jako kącik statystyka 
|